Monthly Archives: Czerwiec 2019

Kilka słów o traumie

Category : Uncategorized

„Co cię nie zabije, to cię wzmocni”, słyszymy często ku pokrzepieniu od bliskich, gdy ujawniamy trudne emocje i obniżone funkcjonowanie związane z jakimiś kryzysowymi wydarzeniami, które niesie ludzka egzystencja. Czy ten, wygłaszany w końcu z życzliwą intencją, slogan znajduje odzwierciedlenie w obserwacjach osób dotkniętych traumatycznymi okolicznościami? Badacze tematu są zgodni, że możliwe są najogólniej mówiąc cztery scenariusze: neutralny – gdy dotknięty traumą, po okresie rekonwalescencji wraca do funkcjonowania sprzed wydarzenia, pozytywny – gdy mamy do czynienia z tzw. potraumatycznym wzrostem oraz dwa negatywne, statystycznie najczęściej spotykane: obniżenie funkcjonowanie na płaszczyźnie mentalnej, emocjonalnej i somatycznej lub tzw. przetrwanie z uszkodzeniem, polegające na tym, że w pewnych sferach osoba funkcjonuje prawidłowo, a w pewnych może nie funkcjonować wcale lub nieadaptacyjnie. Samo pojęcie traumy, jest terminem stosunkowo młodym. Opisy kliniczne lekarzy wojskowych, a z drugiej strony weteranów wojennych i świadków oraz ocalałych po drugiej wojnie światowej, a także zasięg konsekwencji zdrowotnych i społecznych związanych z działaniami zbrojnymi w Wietnamie i na Bliskim Wschodzie wymusiły na Światowej Organizacji Zdrowia i Amerykańskim Towarzystwie Psychiatrycznym przyjrzenie się specyficznym problemom osób, będących ofiarami lub świadkami ekstremalnie zagrażających życiu lub zdrowiu wydarzeń. Zaowocowało to w krótkim czasie stworzeniem jednostki klinicznej, jaką jest PTSD (zespół stresu pourazowego). Do charakterystycznych przejawów funkcjonowania, które uprawniają do diagnozy PTSD są:

– bycie ofiarą lub świadkiem wydarzenia ekstremalnie zagrażającego,

– poczucie bezradności i przerażanie,

– epizody typu flashback,

-intruzywność myśli, snów, obrazów,

– uporczywe unikanie wszelkich bodźców wiążących się, nawet symbolicznie z wydarzeniem traumatycznym,

– pesymistyczna ocena przyszłości i perspektyw,

– anhedonia,

– trudności z koncentracją,

– bezsenność lub płytki sen,

– wzmożony odruch orientacyjny, wzmożona czujność i poczucie silnego lęku: biologicznego i egzystencjalnego.

W ujęciu neuropsychologicznym, trauma sprawia, że mózg jest rekalibrowany: osoba staje się bardziej wyczulona na bodźce i sytuacje obiektywnie niezagrażające (w myśl zasady: lepiej trzy razy pomylić patyk z wężem, niż raz węża z patykiem). Doświadcza świata w sposób bardziej zwierzęcy, podkorowy, zero-jedynkowy i uproszczony, zgodnie z regułą: walcz lub uciekaj (ewentualnie zastygnij w bezruchu). W związku z tym, że ekstremalny stres, jak pokazują badania częściowo dezaktywuje obszar mózgu gdzie znajduje się ośrodek mowy, osoba traci często umiejętność werbalnego nadania sensu temu, co się stało. To z kolei sprawia (upraszczając mocno to zagadnienie na potrzeby niniejszego artykułu), że uwolnienie się od wspomnień związanych z traumą jest trudne lub niemożliwe. Dzieje się tak dlatego, że ludzki mózg utrzymuje w swoich obwodach, często w sposób nie do końca uświadomiony zadania niedokończone. Dopóki więc zdolność nadania sensu wydarzeniu traumatycznemu poprzez spójną opowieść i zasymilowanie związanych z nim emocji jest upośledzone, dopóty osoba może borykać się z destrukcyjnymi myślami i zachowaniami oscylującymi wokół traumy.

Psychoterapeuci towarzyszący dotkniętym traumą proszeni o wskazanie cech i okoliczności, które ich zdaniem prognozują powrót do zdrowia poszczególnych klientów, wskazują na istotność wcześniejszych doświadczeń życiowych, integralność osobistą, biologię przeżywania silnego stresu, jak również coś, co określane jest jako umiejętność afirmowania siebie jako osoby bezradnej. Osoba taka daje sobie prawo do poczucia bycia przerażonym i bezsilnym, do poczucia braku kontroli, i akceptuje wszystkie emocje, które się z tym wiążą. Konfrontacja z emocjami, które uległy deformacji lub zostały zablokowane jest punktem wyjścia do powolnego powrotu do zdrowia. Równie ważna jest odwaga i gotowość do pozostawienia za sobą roli ofiary, z której to roli można czerpać nieoczywiste i nierzadko nieuświadomione zyski. Uważa się, że szczególnie obezwładniająca i trudna w terapii jest trauma wywołana przez intencjonalne działanie innych; w sytuacji gdy ktoś celowo usiłował skrzywdzić załamuje się zaufanie do innych i świata. Człowiek potraktowany przedmiotowo, żeby odzyskać poczucie wpływu na swoje samopoczucie i na rzeczywistość wybiera wówczas często rolę sprawcy. Zamieniając rolę z biernej ofiary na prześladowcę (tzw. koło traumy), próbuje tym samym odzyskać utraconą podmiotowość, cierpiąc podwójnie.

W jakich okolicznościach więc cierpienie może „uszlachetniać”? Gdy zmusza do sformułowania nowego sensu życia i znaczenia istnienia, gdy świadomość własnej śmiertelności nie przeraża, ale motywuje do rozwoju osobistego i do nowego pojmowania siebie i życia – mówiąc górnolotnie – w poszanowaniu każdej godziny. To oznacza potraumatyczny wzrost.

Korzystałam m. in. z wypowiedzi dr E. Zdankiewicz-Ścigały – psychotraumatologa oraz E. Chalimoniuk – psychoterapeutki specjalizujacej sie w pracy z osobami po stratach i doświadczeniem traumy.

 

autor: mgr Małgorzata Babel de Fronsberg